Katarzyna
Foltyn
Kasia Foltyn to niezwykle inspirująca kobieta, która przeszła długą drogę, by odnaleźć swoją pasję i stworzyć pracownię, gdzie szyje wyjątkowe torby i akcesoria na zamówienie. Po latach stresującej pracy w korporacji i trudnych doświadczeniach związanych z chorobą, znalazła sposób na życie, które daje jej radość i spokój. Rękodzieło stało się nie tylko terapią, ale również źródłem satysfakcji i spełnienia. Siłę czerpie z przyrody, rodziny oraz wsparcia przyjaciół. Kasia inspiruje inne kobiety, pokazując, że warto wierzyć w siebie, działać i nie bać się porażek.
Czym się zajmujesz?
Prowadzę pracownię, w której szyję torby i akcesoria na indywidualne zamówienie.
Skąd się wziął pomysł na Twój biznes/Twoje działania? Jaki był krok milowy?
Przez prawie 15 lat pracowałam w korpo na stanowisku kierowniczym, które wiadomo wiązało się z dużą porcją stresu, odpowiedzialnością za pracę innych itd. Gdy dołożyć do tego dwójkę małych dzieci i pracę męża na dzikiej zmianie wieczornej 18.00-2.00, powstał przepis idealny na przeciążenie organizmu i, jak to mówią moi już teraz nastolatkowie, „laga” mózgu. Puściła zawleczka i mój układ nerwowy odmówił posłuszeństwa. Wylądowałam w szpitalu z objawami psychozy i błędnym rozpoznaniem chorobowym. Przez kilka kolejnych lat nieskutecznie mnie leczono, więc nie mogłam skutecznie podjąć kolejnej pracy – objawy wracały.
Cała ta historia miała miejsce w Gliwicach, dokąd przeprowadziliśmy się w poszukiwaniu pracy z uroczego zadupia w Wielkopolsce. W związku z moimi perypetiami zdrowotnymi postanowiliśmy tu wrócić po 10 latach (już z 3cim dzieckiem), aby zwolnić tempo miejskiego życia i korzystać z dobrodziejstw przyrody.
To tu w zapyziałej okolicy, spotkałam cudowną panią doktor, która postawiła w końcu trafną diagnozę – choroba afektywna dwubiegunowa. Brzmiało na początku jak wyrok, ale z czasem nauczyłam się z nią żyć. Odpowiednio dobrane leki trzymały chorobę w ryzach, ale niestety zamknęła mi ona drogę do większości prac: muszę unikać stresu, prac zmianowych, dużo odpoczywać, nie przemęczać się itd., ale jednak jakieś zajęcie jest wskazane ze względów terapeutycznych.
No i pojawiło się we mnie pytanie: co dalej z tym fantem?
To wówczas wpadłam na pomysł, żeby zająć się rękodziełem. Zawsze byłam uzdolniona manualnie a do tego jestem typem Zosi Samosi z wieloma pomysłami, jak coś zrobić samemu. Do tego lubię to robić i nie boję się próbować. Pomysł pojawił się w chwili, gdy właśnie robiłam podpórkę/stoper pod drzwi – wszystko praca ręczna.
Potem poczułam potrzebę nauczenia się szyć na maszynie, żeby usprawnić wykonanie moich projektów. Podstaw szycia nauczyła mnie moja mama na swojej starej maszynie, która działała jak Wartburg, ale poszło…Z zacięciem łamałam igły, uczyłam się ściegów i szycia wszerz i wzdłuż. Nawet nie brałam pod uwagę, żeby zapisać się na kurs szycia, no bo przecież mogłam sama 😉
To wówczas powstawały pierwsze podpórki pod drzwi, ramki, obrusy, maty pod talerze, etui na sztućce, poszewki na poduszki…
W międzyczasie podziwiałam dziewczyny, które szyły torebki i nawet nie śniło mi się, że sama będę je szyć… Aż przyszło lato, kiedy to:
1. Całkiem sama bez żadnej pomocy uszyłam w ramach prezentu urodzinowego dla mojej córki mój pierwszy worek plecak;
2. moja szwagierka Ania Imiołek postanowiła zabrać moją najstarszą córkę nad morze bez żadnych kosztów z mojej strony. Chciałam jej się jakoś odwdzięczyć i postanowiłam uszyć jej torbę plażową – już wcześniej wpadł mi w oko tutorial jak to zrobić.
No i zrobiłam to!!! Ania była zachwycona a ja nabrałam wiatru w skrzydła i zaczęłam najpierw szyć torby a potem również je projektować. Od tamtego czasu upłynęło dużo wody w Warcie, nabrałam doświadczenia, poznałam wspaniałych ludzi, postarałam się o dotację z UP, wspólnie z mężem urządziliśmy pracownię i rozpoczęłam działalność TORBY BY FOKA. No i kręci się m.in. dzięki Wam <3 Ufff…dużo tego 😉 jeśli dotrwałaś do końca – pozdrawiam 😀
Kto i co Cię inspiruje, nakręca do działania? Skąd czerpiesz siłę?
Moją dużą inspiracją jest przyroda, która daje mi ogrom siły podczas trudnych dni. Moja wspaniała rodzina i przyjaciele, którzy mnie wspierają i pomagają. Bez podlizywania się;) BOSKIE KARKONOSKIE i ich konferencja. Barbara Jurga, która wspiera JDG wiedzą merytoryczną.
Inspirują mnie również inne kobiety, które szyją.
Jak sobie radzisz z kryzysami lub gdy przestaje się chcieć?
Moją odskocznią od problemów jest przyroda i aktywność fizyczna. Gdy ruszam do lasu lub na wycieczkę rowerową, kłębiące się myśli powoli uspokajają się a ja dostrzegam inną perspektywę i zaczyna mi się chcieć.
Dlaczego jesteś Boska?
No i tu jest pod górkę;) bardzo trudno mi siebie chwalić – mam silnego krytyka wewnętrznego.
Znalazłam w sobie siłę, żeby zadbać o siebie i zmienić swoje życie. Uwierzyłam w siebie, w to, że mogę się nauczyć, że mogę zacząć robić coś nowego bez wcześniejszego doświadczenia. Ambitnie dążyła do celu mimo wielu potknięć i zwątpień. Nie poddaję się chorobie i dążę do realizacji swoich marzeń.
Gdybyś mogła cofnąć czas, zmieniłabyś coś w swoim życiu?
Z jednej strony cofnięcie czasu wydaje sią kusząca perspektywą i nasuwa wiele możliwości zmiany, szczególnie tych nietrafionych decyzji, wyborów, zachowań. Ale po chwili przychodzi przemyślenie, że gdyby nie te właśnie wydarzenia, nie byłabym tu gdzie jestem. Wpływając na przeszłość, wpłynęłabym na chwilę obecną z niewiadomym skutkiem.
A tego nie chcę, bo doceniam każdą chwilę i tę dobrą i tę złą, które ukształtowały mnie jako człowieka, pozwoliły docenić życie, dały siłę do tego by dążyć do celu, ale też odpuszczać sobie. Dzięki nim spotkałam na swojej drodze wspaniałych ludzi i mam cudowną rodzinę. A więc wracając do pytania: nie zmieniłabym nic.
Masz swój ulubiony cytat, mantrę, zdanie które pomaga Ci przetrwać?
Kurczę – wypadałoby mieć, a tu nic 😉
O czym marzysz?
Chciałabym prowadzić również warsztaty nauki szycia. Na razie to tylko pomysł, ale gdy piszę te słowa jestem w trakcie nauki szycia mojej córki oraz dwóch zaprzyjaźnionych dziewczynek 🙂
A zupełnie z innej beczki – nauczyć się hiszpańskiego.
Gdybyś miała powiedzieć innym kobietom , jak uwierzyć w siebie, w swoją siłę, jak żyć w zgodzie ze sobą?
Zaakceptuj siebie taką, jaka jesteś, bo jesteś najlepszą wersją siebie i jesteś zawsze wystarczająco dobra. Ustal, co jest dla Ciebie naprawdę ważne w życiu a resztę, na ile możesz, odpuszczaj.
Działaj i nie bój się porażek, bo to one najmocniej Cię kształtują i uczą. Nie zapominaj o sobie: opiekuj się sobą i myśl o sobie dobrze. Nie próbuj sprostać oczekiwaniom innych – to Ty wiesz, kim jesteś, jaka jesteś, co dla Ciebie jest najlepsze i czego potrzebujesz.