Jak walnęło energią w Zaciszu, to pół powiatu zostało bez prądu.
Przypadek? Nie sądzę…
Zacisze? Wczoraj to było ZaGłośnie! Kobiety z Karkonoszy pokazały moc, której nie zatrzyma nawet brak prądu!
W niedzielne popołudnie, kiedy większość wsi odpoczywała po obiedzie, w jednym z najbardziej urokliwych zakątków regionu wydarzyło się coś absolutnie niezwykłego. Zacisze – niewielka miejscowość na granicy powiatów – na kilka godzin zmieniło się w prawdziwe centrum kobiecej mocy, odwagi, śmiechu i… rzucania cyckonoszy.
Za sprawą kilkunastu fantastycznych dziewczyn, do Zacisza zjechały kobiety z różnych stron – reprezentujące różne pokolenia, zawody i doświadczenia – by rozmawiać o tym, co najważniejsze, a zbyt często pomijane: zdrowiu psychicznym i fizycznym kobiet. I nie – nie było cicho, nie było nudno, a już na pewno nie było grzecznie.
Zero złotych. Trzy tygodnie. Setki emocji.
Impreza, zorganizowana w rekordowym tempie i bez budżetu, udowodniła jedno: kobiety potrafią wszystko, zwłaszcza gdy działają razem. Za sukcesem wydarzenia stały między innymi Inga, Asia, Gosia, Karolina, Agnieszka i wiele innych boskich kobiet, które pokazały, że na wsi można mówić o wszystkim – od nietrzymania moczu po radość z seksu i… prawidłowe robienie siku.
Brzmi kontrowersyjnie? Może. Ale to właśnie ta szczerość, odwaga i humor przyciągnęły kobiety, które na co dzień nie mają przestrzeni, by zadać pytanie o swoją macicę, lęki czy menopauzę. A tutaj – mogły wszystko.
Rak to nie wyrok. Wstyd to nie strategia.
Wśród prelekcji i rozmów pojawiły się tematy takie jak: profilaktyka onkologiczna, higiena intymna, emocje po diagnozie, a także kobiece przyjemności. Mówiły o nich nie tylko ekspertki, ale i kobiety, które same przeszły przez trudne doświadczenia. Jedna z uczestniczek przyznała po spotkaniu:
– Mam diagnozę. Jestem na początku drogi. Ale te dziewczyny dały mi światło.
I chyba nie ma lepszego podsumowania tej inicjatywy.
Śmiech, łzy i… mina Pana Starosty
Choć tematy były momentami trudne, atmosfera spotkania była pełna śmiechu, energii i solidarności. Jak podkreślają uczestniczki, to nie była konferencja, tylko żywy, emocjonalny manifest kobiecej siły – ubrany w głośny śmiech, wzruszenia i… wymowną ciszę Pana Starosty, który powtarzał tylko:
– Nie wierzę… No nie wierzę…
No cóż, z boskimi kobietami nie ma żartów. A tym bardziej nie ma opcji, by po takim wydarzeniu ktokolwiek pozostał obojętny.
Dlaczego to ważne?
Bo kobiety wciąż za rzadko słyszą, że mają prawo do dbania o siebie. Że nie muszą się wstydzić pytać, nie muszą się bać mówić, i że warto o sobie pamiętać – nie tylko wtedy, gdy „coś boli”. A takie spotkania – szczere, odważne i autentyczne – są najlepszym dowodem na to, że wsparcie i wiedza mogą iść w parze z radością, luzem i wspólnotą.
Organizatorki nie tylko zasłużyły na brawa – powinny dostać grant, scenę i transmisję na żywo. A może nawet własny program w telewizji śniadaniowej?
Jedno jest pewne: po tym, co wydarzyło się w Zaciszu, kobiety nie będą już cicho siedzieć. I bardzo dobrze.
Prezeska Fundacji Boskie Karkonoskie
Data publikacji: 27/04/2025